Smoczkowo

Postanowiłam napisać o smoczkach. Tak tak, wiem, że nie powinno się ich Maluchowi podawać, bo uzależniają i tak dalej.

Zgadzam się. Tym niemniej już w szpitalu, bez mojej wiedzy, pielęgniarki, skąd inąd bardzo miłe, podały mojemu małemu soliście smoczka, kiedy to ja spałam po cesarce. I przestał płakać. Podobno miał "zapotrzebowanie na ssanie" - pewnie nie jedna z Was o tym odruchu ssania słyszała i nie wiedziała co z nim zrobić.

Cóż, jedne poradziły sobie podając pierś co 5 minut, drugie podając smoczka, a bohaterki, które podziwiam ( i ich mężów) i stawiam sobie za wzór do naśladowania- dały radę bez tego.

Ja też bardzo chciałam dać radę bez. Nie chcę tu zwalać winy na mojego kochanego męża i moją kochaną Mamę, ale trochę zwalę. Bo co z tego, że ja nie podawałam, jak podawał mąż czy babcia na spacerze. I tak się zaczęło. Ustaliliśmy jakieś rozsądne ramy - tzn. że od początku smoczek jest tylko do usypiania i tak to trwa do dziś.
Odstawienie go, mimo znajomości metod, póki co wydaje mi się hardcorem.

Co się wiąże z tematem smoczka i nocy...kto wie? Ha! Oczywiście wypadający smoczek. Ciemno, ciemnica, potykasz się o własne nogi idąc do łóżeczka, gdzie Maluch płacze i wije się, bo zgubił smoczka. Masz kilka sekund, by go znaleźć i znów zapadnie w sen, bo jeśli tego nie zrobisz, to się obudzi i będzie usypianie od nowa. A smoczek gdzie? Radosny Maluch wykopał go na bok, w nogi, wyrzucił z łóżeczka? Ciemno, ciemnica - nie masz pojęcia i panicznie szukasz. W końcu znaleziony i sytuacja opanowana :)

Taaak... znamy to, smoczkowe Mamy. I Tatusiowie, bo Piotr nieraz tej smoczkowej frustracji doświadczył. Postanowiliśmy więc popróbować co by tu z tym fantem zrobić. Najpierw wypróbowaliśmy łańcuszek i taką maskotkę z klipsem, przyczepiane do ubranka dziecka. Sprawdzało się, ale łańcuszka po sprawdzeniu w dzień nie odważyłam się zastosować w nocy - jakoś tak bałam się, że Michaś coś sobie zrobi. Maskotka z klipsem już lepiej, jakiś czas się sprawdzało - do czasu, kiedy Michaś nauczył się odrywać klips ze śpiocha i odrzucać cały zestaw. Tym niemniej było prościej to znaleźć.

Później znalazłam Wubbanuby. Takie maskotki ze smoczkiem na stałe. Prześliczne. Ściągnęłam z USA kilka i jednocześnie ściągnęłam 3 Pacimalsy. Pacimalsy to maskotki ze smoczkiem wymienialnym oraz z możliwością zastosowania adaptera do smoczka każdej marki. I to właśnie Pacimalsy mnie ujęły - ładne, praktyczne i wiecie co...Michaś już kilka razy włożył sobie smoczka z Pacimalsem do buzi sam! Także porównując użyteczność - zdecydowanie na korzyść Pacimalsów. Są sporo droższe, ale nie takie jednorazowe jak Wubbanuby (bo smoczek się zużuje i po prostu zostaje śliczna maskotka).

żródło
Także rozwiązanie z zastosowaniem smokoprzytulaka jest zdecydowanie najprzyjemniejszą opcją na wypadający smoczek, zaraz po nauczeniu Malucha nie korzystania z niego (oczywiście bym wolała!). Podobno dziecko przywiązuje się do przytulanki i później zasypia tylko z nią, bez smoka - jak ten dzień nadejdzie, będę bardzo szczęśliwa ;)

Przewodnik po blogu

Postanowiłam nieco uporządkować bloga, żeby było się Wam łatwiej po nim poruszać. Zakładam, że wszyscy szukają informacji w jakiś sposób z...